Гостевая книга
2012-05-14
Argentum de Carpecan
Hola Adam y Gosia desde Madrid(Espa?a), agradeceros todo el cari?o, dedicación y buen hacer que le dedicáis a esta magnifica raza... espero poder disfrutar durante mucho tiempo de uno de vuestros cachorros de la camada de Boomer x Arwena, muchas gracias!
2012-05-10
www.ohotnichijdvor.com Hodowla wyzlow niemieckich krotkowlosych Ohotnichij Dvor & Los Machaderos
Gratulujemy, strona jest przepiekna i ciekawa, widac tutaj milosc jak do psow tak i do natury, historii.... Pochodze z drugiej strony Podlasia, i milo mi widziec przepiekne widoki tegoz Podlasia..... Ta strona internetowa ma w sobie cos, co mi sie osobiscie podoba, y przyznaje iz zagladamy tutaj z przyjemnoscia. Rzycze Panstwu przepieknych psow w hodowli, udanych polowan, y ciekawych zdjec! Elena Melnikova & Emilio Martinez Corrales (Spain)
2012-04-12
Darianna
Świetna strona, bogata w informacje a przede wszystkim przepiękne psy! Życzę wiele radości i sukcesów hodowlanych oraz wielu lat satysfakcji z Waszej pracy!
2012-03-24
Z Ojcowskiej Doliny www.seter.com.pl
Drodzy Państwo , przepiękna stronka i tylke wartosciowych wiadomości i te piękne zdjecia.... ;))))) ogromne gratulacje !!!!!
serdeczne pozdrowienia z Ojcowskiej Doliny Gordonów ;))))
Monika Kornecka
2011-12-07
Krzysztof R
A zdjęcia przybliżają tamten czas. Gdy odwiedzałem Wasze strony, a tak w rzeczywistości, moje strony, było jeszcze wiele domów krytych słomą, a na bardzo dużej ilości stodół czy chlewów były strzechy. Pamiętam pierwszy telewizor we wsi, pierwszy traktor, pierwsze snopowiązałki i kosiarki. Ale zanim ta technika wcisnęła się w życie, był czas kosy. Musiałem jak inni nauczyć się robić przewiąsła/powrósła, ustawiać laszki i dziesiątki, deptać siano lub "koniuszynę" w sąsieku. Kto w Bielsku (tym koło Katowic!) wie co to rezgi, półkoszki, otosy, hołobla, zwora, spodówka, duga czy kłonica? Czy dziś ktoś jeszcze chodzi na posiedy albo na ławkę lub do motora? Pamiętam pierwszą udaną próbę zaprzęgnięcia konia do wozu i moje wspinanie się na pieniek do rąbania drewna, by z niego było łatwiej nasadzić trzymany w rękach chomąt na koński łeb i pełne obaw zakładanie wędzidła. Na jednym ze zdjęć właśnie wyraźnie widać ten jakże inny od południowego rodzaj zaprzęgu. Zawsze miło wracam do tamtych miejsc i chociaż rodzaj pracy wyklucza możliwość mojej fizycznej obecności w Rzepnikach, to myślami często jestem w Białymstoku, Surażu, Rybołach czy w Bielsku, nad sadzawką czy na paśfisku, przy rzgrzanej plicie i trzasku palącego się chrustu albo przy sieczkarni. Dziękuję za przywołanie wspomnień, pozdrawiam, Krzysztof R
2011-12-07
Krzysztof R
adres zaraz przywołał wspomnienia. Kiedyś byłem w Bielsku Podlaskim. Miałem może 10-12 lat i jechaliśmy na targ sprzedać konia. Droga trochę trwała, bo z Rzepnik do Bielska jest chyba z 18 kilometrów (może się mylę, to było dawno). Do wozu obok był dopięty młody koń - syn tej, która ciągnęła wóz. Wujkowi nie były potrzebne dwa konie, więc jeden musiał zmienić właściciela. Wróciliśmy późnym popołudniem, koń znalazł nowego pana. Piękne to były czasy, młodość i jakże inne od mego miasta miejsce. Do dziś wspominam tamten czas, ludzi, mowę, obrazy i zapachy, jako wspaniały prezent jaki dostałem od życia. Miałem szczęście, dziś widzę to bardzo wyraźnie. I chociaż koledzy w szkole jeździli na kolonie, nad morze, nawet do Bułgarii, to ja niezmiennie na każde wakacje jechałem do pracy, na wieś. Wówczas może nie do końca była to pełnia szczęścia, ale po latach doceniam ten czas. Taka ciekawostka, gdy na początku wakacji docierałem do Rzepnik, starsi ludzie pytali mnie skąd przyjechałem i "czyj on". Ja mówiłem, że z Bielska i dla większości kojarzyło się, że z Bielska Podlaskiego. Chcąc doprecyzować i wyjaśnić, dodawałem, że nie z tego, ale z tego koło Katowic... No ale dość tej prywaty i sentymentów, pozdrawiam i wszystkiego dobrego, Krzysztof R
2011-12-05
Marek B.
Witam serdecznie Panią Małgorzte i Pana Adama. Jest mi bardzo przyjemnie, że po tylu latach dowiedziałem się, że byłem inspiratorem i przyczynkiem Waszej hodowli tych najpiękniejszych wyżłów świata i przeszedłem do historii !!! Carskigo Traktu. Aż trudno w to uwierzyć!!. Faktycznie, minęło dużo lat od chwili, gdy pojechaliście ze mną po odbór - gdzieś w okolice Suwałk- szczeniaczka wyżła weimarskiego. Do dziś widzę - gdześ w pamięci - tą radosną, wesołą, beztrosko bawiącą się trójkę szczeniąt weimarskich /2 pieski i suczka/. Wśród tej wesołej gromady prym wiodła Dora. To ona "rozdawała karty" na zielonych łąkach północnej suwalszczyzny. Wiedziałem od pierwszej chwili, że to właśnie ta suczka jest TYM! psem, którego od lat szukam jako towarzysza moich łowieckich eskapad. Była prześliczna! Miała radość w oku i "to coś" czego nie miały pozostałe dwa pieski. Z hodowcą poszliśmy w teren, gdzie te szkraby "aportowały pióro". Dora do "zdobyczy" dopadała zawsze pierwsza pozostawiając braci o dwie, trzy długości w tyle, no i oczywiście działo się to przy salwach z "dwururki", króre nie robiły najmniejszego wrażenia na malcach. Wybór mógł byc tylko jeden - DORA!. I tak stałem sie posiadaczem weimara - niekszałtego, nieporadnego psiaka, o wielkiej radości do życia, bystrym spojżeniu, oklpaniętych uszach, przyciętym ogonku, pęknej srebrzystej sierści, bezgranicznie ufającemu człowiekowi. Kosztowała mnie "majatek". Jak się później okazało Dora nie miała żadnych negatywnych cech psychicznych. Cały swój czas przeznaczyłem dla Dory na szkolenie i jej pobyty w polu, wodzie i lesie. Jako niespełna roczna suka była psem kompletnie przygotowanym do wypełniania swojej misji przy boku myśliwego. , Wspaniale przekładała pole, miała piekną, naturalną stójke a na komende pięknie podawała bażanty, kuropatwy. Pięknie aportowała "pióro" z pola i z wody. Pięknie pracowała po farbie szukają postrzałków czarnego i płowego zwierza, nie tylko moich ale i innych pechowych strzelców. Przez dwa sezony łowieckie Dora była moją wspaniała i nierozłączną towarzyszką polowań. To ona przy moich pudłach do kaczek , bażantów, kuropatw patrzyła mi prosto w oczy i pytala - no co zrobiłes? co mam aportowac?, ja sie staram - biegam, szukam, wystawiam a ty pudłujesz!. Po takich akcjach mobilizowałem się, żeby nie widziec tego karcenia wzrokiem Dory moich występków. Taka to była Dora. Niestety, gdy miała 2,5 roku skradziono ją. Poszukiwania okazały się bezskuteczne. Z informacji jakie uzyskałem jednoznacznie wynikało, że została przerobiona z dużym prawdopodobieństwem na sajgonki. Pozostały wspomnienia. Cieszę się, że prowadzicie hodowlę weimarów i swoją ciężką pracą dochowaliście się tak renomowanych okazów tej rasy!. GRATULUJĘ!!!!!!!!!!!!!! Piękna hodowla, piękna strona internetowa, wspaniałe psy. Będę polecał Waszą hodowle wszystkim normalnym ludziom, którzy w życiu i w czasie polowania potrafią docenic pomoc psa a w wszczególnosci wyżła weimarskiego. A może w nieodległej przyszłości przyjdzie nam się spotkac i przy pucharku jakiejś przedniej nalewki wrócimy do tamtych lat...... Proszę o kontakt. Pozdrawiam.
2011-08-31
Argas weimaraner
a very beautiful website, with a special atmosphere
2011-03-30
Ewa (www.irish-setter.pl) Palisander
Trochę czasu mi zajęło przestudiowanie Waszej strony. Gratuluję. Sporo wiadomości, o sukcesach nie wspomnę. Wspaniała galeria, cała obejrzana. Piękne, dynamiczne zdjęcia psów. Jednak najbardziej jestem pod wrażeniem pocztówek z Podlasia. Do tego stopnia, że przyszłoroczny urlop chcielibyśmy zaplanować w Waszej okolicy. Mam nadzieję, że już z dwoma rudzielcami.
Dziękujemy za wpis i pozdrawiamy. Będziemy w tym roku pewnie na wszystkich FT. Jeżeli się wybieracie to dajcie znać. Miło byłoby się poznać
2011-03-01
Greynie (www.greynie.com)
Hi Malgorzata and Adam,
thank you for your visit in our website and congratulate with your nice and successful dogs. Good luck for the future!